Na Placu Czerwonym podrzucano go na rękach. W sprawie Polaka dzwonił sam Edward Gierek 1

Na Placu Czerwonym podrzucano go na rękach. W sprawie Polaka dzwonił sam Edward Gierek

Na Placu Czerwonym podrzucano go na rękach. W sprawie Polaka dzwonił sam Edward Gierek 2

  • Władysław Kozakiewicz w Moskwie wywołał jeden skandal na stadionie. Był blisko kolejnego pod Mauzoleum Lenina
  • 52 lata przed akcją Black Lives Matter protest innych czarnoskórych sportowców wstrząsnął światem
  • Jednym ze sportowców, którzy protestowali w Pekinie na rzecz wolnego Tybetu był Szymon Kołecki. Forma protestu którą wybrał, była jednak mało medialna

Telefon od Gierka i “oficjalna wersja”

30 lipca 1980 roku i igrzyska w Moskwie to pamiętna data w historii polskiego sportu. Nie tylko dlatego, że Władysław Kozakiewicz sięgnął po złoty medal podczas konkursu skoku o tyczce. Kibice zapamiętali przede wszystkim nie jego znakomite skoki, a gest, który pokazał gwiżdżącej na niego radzieckiej publiczności.

“Gest Kozakiewicza” natychmiast obiegł media na całym świecie, a zdjęcie Polaka pokazującego szowinistycznie nastawionej do niego publiczności tzw. wała stało się symbolem walki z komunistycznym reżimem. Podziemny tygodnik “Solidarność” uczynił go nawet symbolem polskiego oporu, a Kozakiewicza uznano narodowym bohaterem. Zresztą podczas ceremonii zdjęciowej wywołał drugi skandal, bo kiedy pozował do zdjęć, polscy turyści podbiegli do niego i śpiewając “Mazurka Dąbrowskiego” zaczęli go podrzucać.

– Przy Mauzoleum Lenina! Tam przecież nie można było nawet głośno rozmawiać. Lecąc tak w górę, widziałem, jak w naszą stronę biegną milicjanci, żeby sprawdzić, co się dzieje. Jestem drugim Polakiem w historii, którego podrzucano na rękach na Placu Czerwonym. Pierwszym był hetman Stanisław Żółkiewski – mówił Kozakiewicz po latach w rozmowie z “Gazetą Wyborczą”.

twitter.com

To jednak nie był koniec całej sprawy. Ambasador sowiecki w Polsce Borys Aristow uznał, że ten gest to obraza całego narodu rosyjskiego i zażądał dyskwalifikacji Kozakiewicza i odebrania mu medalu. Do szefa polskiej ekipy zadzwonił sam Edward Gierek, domagając się wyjaśnień. Ostatecznie uznano, że należy ustalić oficjalną wersję, by uniknąć skandalu i nie wpłynąć na przyjaźń polsko-radziecką. Jedna z wersji brzmiała, że to skurcz mięśni, inna że symbol pokonywania poprzeczki. Ostatecznie uznano to po prostu za nic innego, jak gest zwycięstwa.

“Czołgi deptały młodość tych, którzy walczyli o wolność”

Trzy złote medale olimpijskie, dwa srebrne. Kiedy Vera Caslavska podpisała tzw. Manifest 2000 słów na cztery miesiące przed igrzyskami w Meksyku, w zasadzie przekreśliła tym samym swój dorobek w oczach ówczesnych władz. Gimnastyczka, będąca jednym z symboli Praskiej Wiosny, po wjechaniu radzieckich czołgów na tereny Czechosłowacji, szybko stała się niewygodna i mimo wielki sukcesów i dużej popularności musiała “zniknąć”.

W obawie przed aresztowaniem, przed którym zdążył ostrzec ją znajomy urzędnik, ukrywała się w lasach na Morawach, gdzie jednak cały czas trenowała. Za gimnastyczną matę musiał wystarczyć jej mech, poręcze zastępowały konary drzew a sztangi worki z ziemniakami. Chociaż było to warunki urągające mistrzyni olimpijskiej, Caslavska się nie poddawała, cały czas wierząc w wyjazd na igrzyska do Meksyku, gdzie zamierzała udowodnić najeźdźcom i całemu światu, że nie udało jej się złamać.

Czechosłowackie władze w ostatniej chwili wydały zgodę na jej wyjazd do Meksyku, nie spodziewając się, że ukrywająca się w lasach zawodniczka będzie w stanie odnieść sukces. Komunistyczny reżim w Pradze miał jednak inne powody do zmartwień, bo w kraju cały czas było niespokojnie, a krwawo tłumione demonstracje i radzieccy żołnierze na ulicach budziły stały się dla mieszkańców codziennością.

W utworze “Świadek z przypadku”, upamiętniającym Powstanie Warszawskie, raper Eldo rymował “Czołgi deptały młodość tych, którzy walczyli o wolność”. Te słowa doskonale opisują również wydarzenia z 1968 roku i inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. W pełni świadoma tej tragedii była Caslavska, otwarcie manifestując swój sprzeciw wobec tego, co działo się w jej ojczyźnie. Dała temu wyraz już na igrzyskach, ponosząc tego srogie konsekwencje przez dwadzieścia lat.

Czesław Lang: obudziliśmy się w nowej rzeczywistości

Komunistyczne władze nie wybaczają

Igrzyska w Meksyku, choć poprzedzone przygotowaniami w niezwykle ciężkich warunkach, były wielkim popisem Very Caslavskiej, która zdobyła tam łącznie sześć medali, w tym cztery złote i została pierwszą w historii gimnastyczką mającą w dorobku olimpijskie złoto we wszystkich indywidualnych konkurencjach. Jednak szczególnie jeden występ przeszedł do historii, a to co stało się podczas dekoracji, kosztowało czechosłowacką zawodniczkę ponad dwadzieścia lat szykan i prześladowań.

Podczas konkurencji ćwiczeń na podłodze Caslavska, będąca jedną z ulubienic publiczności, wykonała swój program do “Jarabe Tapatío”, jednego z meksykańskich tańców, czym do reszty rozkochała w sobie miejscowych widzów, którzy po jej występie zgotowali jej niesamowitą owację. Caslavska mogła czuć się zwyciężczynią, ale panel sędziowski miał dla niej niemiłą niespodziankę.

Choć gimnastyczka z Czechosłowacji dostała wysokie noty, to identyczne sędziowie przyznali jej rywalce z ZSRR, wybuczanej przez publikę Larysie Petrik. Przyznano dwa złote medale, choć w ocenie ekspertów radziecka zawodniczka wykonała swój program dużo słabiej, a medal dla niej był zwykłą polityczną zagrywką.

Caslavska musiała słuchać, jak odgrywano radziecki hymn, kiedy ona stoi na najwyższym stopniu podium. W momencie, gdy na maszt wciągano radziecką flagę, demonstracyjnie odwróciła głowę, pokazując swoją pogardę dla najeźdźcy, okupującego jej kraj. Tego komunistyczne władze nie mogły jej wybaczyć.

Vera Caslavska

Vera Caslavska

Foto: Materiały prasoweVera Caslavska

Po zakończeniu igrzysk czechosłowaccy oficjele zmusili ją do zakończenia kariery, zabraniając startów zarówno w kraju, jak i poza jego granicami. Znacznie ograniczono jej też prawa obywatelskie, nie mogła podróżować ani uczestniczyć w żadnych sportowych imprezach. Zatrudniła się jako sprzątaczka, ale przez pięć lat próbowała znaleźć pracę jako trenerka. Jak opisywała w wywiadzie dla New York Timesa, co roku 3 stycznia w dresach i stroju sportowym przychodziła do ministerstwa sportu i domagała się pracy. W końcu dostała swoją grupę, ale musiała pracować w tajemnicy, a oficjalnie trenerem był ktoś inny. Władze zaoferowały jej, żeby publicznie przyznała, że nie podpisała Manifestu 200 słów, ale odmówiła.

Przełom nastąpił w 1979 roku, kiedy do w Czechosłowacji pojawił się prezydent Meksyku Jose Lopez Portillo, który miał negocjować sprzedaż ropy do tego kraju. Caslavska, którą pamiętał z igrzysk sprzed jedenastu laty, była jedną z kart przetargowych i tylko dzięki temu, że niejako wymieniono ją na ropę, na dwa lata mogła wyjechać z kraju i poprowadzić tamtejsze gimnastyczki.

Kiedy jednak wróciła, nadal władze ją “ukrywały’, nie pozwalając na pojawianie się na krajowych czy międzynarodowych imprezach. Dopiero w 1986 roku, po interwencji Juana Antonio Samarancha, ówczesnego prezesa MKOL-u, pozwolono jej na występowanie w roli arbitra. Normalność wróciła dopiero po upadku komunizmu i aksamitnej rewolucji. Po ponad dwudziestu latach szykan i upokorzeń Caslavska mogła wrócić do zwyczajnego życia, korzystając z pełni praw.

Protest, który wstrząsnął sportowym światem

Również podczas igrzysk w Meksyku, 52 lata przed akcją Black Lives Matter, która wstrząsnęła światem, miał miejsce protest amerykańskich czarnoskórych sprinterów Tommiego Smitha i Johna Carlosa, również powodujący olbrzymie trzęsienie ziemi. Nie tylko w środowisku sportowców.

1968 rok to ciężki czas dla USA. Trwała wojna w Wietnamie, a w Memphis zastrzelono Martina Luthera Kinga. W całym kraju trwała walka o prawe obywatelskie dla czarnoskórych, cały czas dyskryminowanych i poddawanych segregacji ze względu na kolor skóry. Co prawda sport był akurat areną, gdzie Afroamerykanie mieli większe możliwości niż w innych dziedzinach życia, ale i tutaj nie brakowało różnicowania na białych i kolorowych.

Zresztą już na miejscu okazało się, że segregacja rasowa, dotyka ich nie tylko w samych Stanach Zjednoczonych. Wśród sportowców z USA spora część to była ludność o czarnym kolorze skóry, dokładnie tyle żeby wszyscy mogli zamieszkać na jednym piętrze. Dla wielu z nich było to olbrzymie upokorzenie, stworzenie “czarnego piętra” było dla wszystkich jasnym znakiem, że uprzedzenia rasowe niestety nie mają granic. I między innymi przeciwko temu, postanowili zaprotestować Smith i Carlos.

Weszli na podium bez butów, w czarnych skarpetach, co było symbolem ekonomicznej dyskryminacji czarnoskórych, prowadzącej do ubóstwa i głodu. Podczas odgrywania amerykańskiego hymnu i wciągania flagi na maszt opuścili głowy i podnieśli w górę pięści z czarną rękawiczką, co było symbolem ruchu Black Pride, a zostało również uznane za gest poparcia dla organizacji Czarnych Panter, która głosiła poglądy czarnego nacjonalizmu. Dążyła do zwiększenia statusu społecznego Afroamerykanów, ale przede wszystkim do idei czarnego separatyzmu i zaprzestania współpracy z białymi liberałami.

twitter.com

Mieli tylko jedną parę rękawiczek, stąd każdy z nich założył po jednej odpowiednio na prawą i lewą dłoń. Początkowo publiczność nie wiedziała, jak zareagować. Po chwili zaczęło się buczenie i okrzyki, by wrócili do Afryki.

– Myśleliśmy o zbojkotowaniu igrzysk, ale nic z tego nie wyszło. Wieli czarnoskórych zawodników liczyło, że jeśli zdobędą medal, uchroni ich to przed rasizmem. Tylko nawet, jeżeli ty coś wygrasz, nie obroni to twojej matki, siostry albo twoich dzieci. Da ci 15 minut sławy, ale co z resztą życia? Nie chcę im odbierać prawa do walki o marzenia, ale dla mnie ten medal nie był nic warty – mówił po latach Carlos.

Obaj zostali dożywotnio zdyskwalifikowani już następnego dnia, a także wykluczeni z amerykańskiej ekipy przez Amerykański Komitet Olimpijski. Nakazano im opuścić Meksyk w ciągu 48 godzin. Ukarany został również stojący z nimi na podium Australijczyk Peter Norman, który podobnie jak oni miał na piersi odznakę OPHR czyli organizacji Projekt Olimpijski dla Praw Człowieka. Otrzymał co prawda tylko naganę ustną, ale odmówiono mu wyjazdu na kolejne igrzyska, a po Meksyku zaczęto nazywać go “trzecim czarnuchem”. Oficjalnie przeproszono go za prześladowania w 2012 roku, uznając, że bronił równości ras. Sześć lat po jego pogrzebie, na którym trumnę nieśli zresztą Smith i Carlos.

– Byłem sportowcem. Gdzie indziej miałem przedstawić swoje zdanie? W swoim kraju byłem traktowany gorzej niż inni. Zasługiwaliśmy na prawo do wygłaszania opinii, ponieważ ludzie chcieli słuchać tego, co mamy do powiedzenia. To nie był protest przeciwko fladze, ale przeciwko dyskryminacji i nierównemu traktowaniu – mówił po latach Smith, który w finale w Meksyku pokonał 200 metrów w 19,8 sekundy, ustanawiając nowy rekord świata.

W 2013 roku MKOL uznał usunięcie ich z wioski olimpijskiej i ukaranie za uznał za niezgodne z ideą olimpijską.

Na łyso za Tybet

W XXI wieku manifestacje polityczne podczas igrzysk były sankcjonowane odgórnie, co jednak nie przeszkodziło niektórym sportowcom wyrażać głośno swojego sprzeciwu wobec bulwersujących ich spraw. Kiedy igrzyska olimpijskie w 2008 roku roku odbywały się w Pekinie, szczególnie obawiano się protestów mających na celu wskazać problem Tybetu, będący wtedy na ustach wielu ludzi.

Chińczycy wdrażali różnorakie procedury, aby zapobiec politycznym manifestacjom, MKOL groził surowymi karami. Na wszystko jednak jest sposób i część zawodników w taki bądź inny sposób zamanifestowała swoją solidarność z Tybetem. W tym gronie znalazł się także polski sztangista Szymon Kołecki, który specjalnie na medalowy bój ogolił się na łyso.

– Jestem wzburzony tym, co dzieje się w Tybecie. Gdy o tym czytam, aż trudno mi uwierzyć, że mam startować w kraju, w którym krwawo tłumi się manifestacje i represjonuje ludzi, którzy myślą inaczej niż partia – mówił przed startem igrzysk Kołecki.

Polak, deklarujący żywe zainteresowanie sprawami międzynarodowymi i walką o prawa człowieka był kojarzony raczej z bujną czupryną, stąd u wielu komentatorów spore wątpliwości, skąd taka nagła zmiana wyglądu. Ciężarowiec po powrocie z Pekinu przyznał, że była to forma protestu w walce o wolny Tybet. Przy czym wydaje się, że w Chinach i na świecie kompletnie niezauważona.

Bohater narodowy

Historia pokazuje, że często sportowcy, którzy decydowali się na polityczną manifestację podczas igrzysk bądź imprez rangi mistrzowskiej, zostawali narodowymi bohaterami. Nawet mimo tego, że odbierano im medale, zapisywali się w pamięci swoich fanów czymś więcej niż tylko sukcesami. Podczas mistrzostw Europy, które odbywały się w 2008 roku w holenderskim Eindhoven, zdyskwalifikowano serbskiego pływaka Milorada Cavica. Zdobył on złoty medal w swojej ulubionej konkurencji 50 metrów stylem motylkowym, bijąc przy okazji rekord Europy.

W trakcie ceremonii wręczania medali, Cavić wystąpił w koszulce z napisem “Kosovo je Srbija” (Kosowo jest serbskie). Tuż po uroczystości został on zdyskwalifikowany, pozbawiono go medalu i został wykluczony z dalszego udziału w tej imprezie. Ponadto federacja Serbii musiała zapłacić karę w wysokości siedmiu tysięcy dolarów. Europejska Federacja Pływacka zdecydowała, że zawodnik naruszył regulamin i nie może postąpić inaczej jak tylko usunąć go z grona uczestników mistrzostw Starego Kontynentu.

Milorad Cavić

Milorad Cavić

Foto: Patrick Hertzog / AFPMilorad Cavić

Fakt złamania przez Cavicia regulaminu był niezaprzeczalny, jednakże spotkała go za to bardzo surowa kara, która dla wielu jego kibiców była nieadekwatna. Sam pływak tłumaczył się, że nie miał na celu manifestacji żadnych politycznych poglądów, a jedynie okazanie sympatii swoim rodakom, którzy są bardzo podzieleni.

Ze swojego wyczynu był jednak dumny i stwierdził, że nie żałuje tego co zrobił. W związku z takimi deklaracjami nie może dziwić, że Cavić został powitany w Serbii jak bohater narodowy. Na lotnisku w Belgradzie witały go setki kibiców a dla mediów stał się on bohaterem narodowym, który nie bał się przedstawić swoich racji na arenie międzynarodowej i został za to ukarany

Source

Share

Leave a Reply

Your email address will not be published.